sale konferencyjne

Przestrzeń jak sale konferencyjne lepsza na wesele

Moja kuzynka zaprosiła mnie z moim mężem na swoje wesele. W sumie się zdziwiłam, bo na moje nie była zaproszona z braku odpowiedniej ilości pieniędzy. Poza tym nie była to bliska krewna, raczej tak zwana piąta woda po kisielu.

Sale konferencyjne a mała salka w Gdańsku

sale konferencyjneZ przyzwyczajenia jednak mówiłyśmy, że jesteśmy kuzynkami, bo tak było wygodniej. Swego czasu bawiłyśmy się razem w wakacje na podwórku i w ogóle byłyśmy dla siebie ciekawymi kompankami do zabawy. To jednak wszystko, co nas łączyło. Miałyśmy wspomnienia z gdańskiego dzieciństwa i tyle. Teraz miałam okazję zjawić się na jej uroczystości zaślubin i na późniejszej imprezie. W sumie się ucieszyłam, bo dawno nie byłam na takim wydarzeniu. Moi najbliżsi znajomi jakoś nie chcieli brać ślubów i mnie zapraszać, więc w zasadzie w swoim życiu nie za wiele przeżyłam wesel, a lubiłam je. To w województwie pomorskim, organizowane przez moją kuzynkę w ogóle mi się jednak nie podobało. Po pierwsze to sala weselna była bardzo mała i nawet nie było specjalnie, gdzie sobie potańczyć. Nie było możliwości, żeby skorzystać z czegoś wielkości takiej jak sale konferencyjne Gdańsk. Było mi smutno z tego powodu, bo dla mnie nie miał znaczenia żaden catering, a właśnie ta możliwość potańczenia sobie z mężem. Dawno nie mieliśmy okazji tak się rozerwać. Do tego niestety dj nie do końca wiedział, co robi chyba, bo niezbyt mu się udało prowadzenie wydarzenia. Co z tego, że była to dobra restauracja, jak większość ludzi siedziała na krzesłach i się nudziła? Dziwiłam się, bo można było wybrać coś nieco mniej ekskluzywnego, ale za to z miejscem, które byłoby w stanie pomieścić większą ilość gości, skoro aż tylu było zaproszonych.

Nie urzekła mnie więc ta restauracja i w ogóle uważam wydarzenie za nieudane. Ślub, to znaczy cała ceremonia kościelna bardzo mi się podobała, ale niestety celebracja na sali okazała się bardzo nudna i nijaka.